piątek , Grudzień 15 2017
Na topie
Strona domowa / ! Promowany / Pan życia i śmierci – dożywocie

Pan życia i śmierci – dożywocie

Dożywotni wyrok więzienia z możliwością skorzystania z warunkowego przedterminowego zwolnienia dopiero po 35 latach skazany został 34-letni Maciej M. z Chocianowa.


Do zabójstwa doszło w marcu 2014 r. Zadał co najmniej 20 uderzeń młotkiem w głowę. Za tę zbrodnię usłyszał wyrok dożywocia. Kolejnego zabójstwa dopuścił się w lipcu dwa lata wcześniej – ofiarą był inny kolega.
Do zabójstwa 57-letniego mężczyzny mieszkającego przy Zaułku Fabrycznym w Chocianowie doszło pomiędzy 22 a 25 marca 2014 r. Mężczyźni pili razem denaturat. Gdy pokrzywdzony rozlał niewielką ilość trunku na podłogę. Wzburzony tym Maciej M. wstał i kopnął go w okolice mostka. Mężczyzna upadł. Gdy zaczął się podnosić oskarżony sięgnął po leżący na meblach młotek i zadał ofierze co najmniej 20 uderzeń w głowę. Następnie wytarł młotek w szmatę i poszedł do domu. W mieszkaniu spalił w piecu kaflowym spodnie i bluzę, w którą był ubrany w trakcie zbrodni.
Pokrzywdzony doznał rozległego urazu czaszkowo–mózgowego z ubytkiem kości czaszki z widoczną w świetle rany tkanką mózgową, w postaci wielołamowego złamania łuski kości czołowej, skroniowej, ciemieniowej, wielokrotnym rozdarciem opony twardej i opon miękkich mózgu oraz częściowym wymóżdżeniem. Zmarł na miejscu. Zwłoki mężczyzny znalazła sąsiadka dopiero 26 marca. Podczas oględzin ujawniono liczne ślady krwi na podłodze, meblach, ścianach, drzwiach oraz suficie. Zabezpieczono też zakrwawiony młotek.
Bardzo szybko ustalono też z kim pił pokrzywdzony i kto jako ostatni miał z nim kontakt. To doprowadziło do Macieja M., który przyznał się do zabójstwa. W jego mieszkaniu znaleziono ślady krwi oraz w piecu resztki spalonej odzieży. Maciej M. usłyszał zarzut zabójstwa i przyznał się.
Przesłuchania mordercy naprowadziły śledczych na inne zabójstwo z lipca 2012 roku. Tutaj miało dojść do zadławienia.
Maciej M. opowiedział o drugiej zbrodni, jakiej miał dokonać dwa lata wcześniej. Wyjaśnił, że zabił wówczas kolegę we wsi Trzebnice położonej pomiędzy Chocianowem a Lubinem. Pojechał tam w odwiedziny. Po drodze kupił pół litra wódki. Ponieważ znajomego nie zastał w domu, wybił szybę w oknie i wszedł do środka, gdzie sam wypił zakupiony wcześniej alkohol. Pokrzywdzony wrócił po godzinie. Miał pretensje do Macieja M., że wszedł bez pytania. Wówczas oskarżony uderzył go pięścią w mostek, a gdy ten przewrócił się na łóżko nachylił się nad nim i ręką ścisnął za szyję. To doprowadziło do uduszenia w mechanizmie tzw. zadławienia. Po zbrodni oskarżony rowerem ofiary pojechał do sklepu po piwo, wypił je w domu denata, po czym zamknął drzwi na kłódkę od zewnątrz i wrócił do Chocianowa. O zabójstwie powiedział pierwszy raz w czasie przesłuchania.
Biegły z zakresu medycyny sądowej, po przeprowadzeniu ekshumacji, a następnie sekcji zwłok stwierdził, że pokrzywdzony doznał złamania trzech żeber po prawej stronie, a nadto – co bardzo istotne – złamania górnego i dolnego brzegu skostniałej chrząstki tarczowatej oraz złamanie skostniałej chrząstki pierścieniowatej, co doprowadziło do zamknięcia światła dróg oddechowych, a następnie doprowadziło do nagłej i gwałtownej śmierci wskutek uduszenia poprzez zadławienie.
Maciej M. przyznał śledczym, że chciał zobaczyć, jak to jest kogoś zabić i dlatego dokonał obu zbrodni. Twierdził, że w trakcie ich popełniania czuł euforię. Czuł się „panem życia i śmierci”. Podczas przeprowadzonych z jego udziałem wizji lokalnych na miejscach obu zabójstw dokładnie opisał przebieg opisanych wcześniej zdarzeń i sposób zadawania uderzeń.
Natomiast przesłuchany po raz kolejny 24 czerwca 2014 r. odwołał przyznanie się do zabójstwa kolegi z Chocianowa. Wyjaśnił, że to inny mężczyzna uderzał młotkiem pokrzywdzonego. Nie przyznał się również do zabójstwa znajomego z Trzebnic. Wyjaśnił, że prawdą jest że spożywał z nim alkohol, jednak gdy ww. usnął miał opuścić jego dom, a po paru dniach dowiedział się że kolega nie żyje.
Przed sądem podtrzymał nieprzyznanie się do winy. Twierdził jeszcze, że zabójstwa z Trzebnic nie mógł popełnić, bo mieszkał wtedy i pracował we Wrocławiu. Jego alibi w tym zakresie nie zostało potwierdzone. Maciej M. przez cały proces nie wyraził skruchy i żalu, a badania wykluczyły brak poczytalności i choroby psychicznej.
Sąd Okręgowy w Legnicy wyrokiem z 5 maja 2016 r. za pierwszy czyn, zgodnie z wnioskiem prokuratora, orzekł karę dożywotniego pozbawienia wolności z możliwością ubiegani się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po 35 latach odbywania kary. Za drugi czyn orzeczona została kara 15 lat więzienia. Sąd wziął tu pod uwagę fakt, że gdyby nie pierwsze wyjaśnienia Macieja M., skutecznie potem dowodowo przez prokuratora zweryfikowane, zbrodnia ta nigdy mogłaby wyjść na jaw. Kara łączna za oba czyny to kara dożywotniego pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny.

 

Sprawdź także

Pościg z maczetami na Mickiewicza

Na ul Mickiewicza między wieżowcami samochód „zaparkował” w klatce schodowej, wyskoczyło z niego dwóch mężczyzn, …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com